środa, 9 stycznia 2013

A ja rosnę i rosnę...



Oczywiście nie chodzi o mnie, w moim wieku już się nie rośnie. Chodzi natomiast o piosenkę wykonywaną kiedyś przez Fasolki i moją małą Siostrzenicę Kalinę, która jak najbardziej jeszcze rośnie :)



Pamiętam z dzieciństwa, że wraz z moją Siostrą,  co jakiś czas poddawałyśmy pomiarowi nasz wzrost. Oznaczając za każdym razem wynik pomiaru... na pionowej listwie szafy:)
I tak sobie właśnie pomyślałam, że może zrobię mały upominek dla mojej Siostrzenicy, żeby miała gdzie zaznaczać swój wzrost, ale żeby później mogła zachować to na pamiątkę (naszej szafy nie udało się uratować...). Pewnego, pięknego dnia trafiłam na idealną deskę, więc mogłam zacząć pracować. Miałam w zanadrzu Cadence, czyli medium do transferu wydruków laserowych na dowolne przedmioty i w końcu mogłam sprawdzić jak ono działa! Wydrukowałam tekst piosenki Fasolek "A ja rosnę rosnę" i dwie piękne grafiki znalezione na stronie: GraphicsFairy. Jeżeli jeszcze nie znacie prac Karen, polecam czym prędzej się zapoznać:D No to do dzieła!

Wykorzystałam: białą farbę akrylową, deskę o długości 100 cm (najcieńszą jaka byłą), 50 cm wstążki, medium transferowe, lakier akrylowy i wydruk laserowy.


Najpierw deskę pomalowałam rozwodnioną farbą akrylową, do nałożenia farby wykorzystałam gąbkę, żeby uzyskać nie do końca perfekcyjny efekt, taki trochę niedomalowany, niezdarny...


Następnie zgodnie z instrukcją na opakowaniu medium, wycięłam wydruku [ważne!!: wydrukowane w odbiciu lustrzanym] i posmarowałam medium, a następnie ułożyłam na desce i delikatnie je wygładziłam. W takim stanie powinny pozostać około 12 - 24 godzin, a w sumie to do kompletnego wyschnięcia, które można nastąpić nawet wcześniej. Następnego dnia, po powrocie z pracy wzięłam się za usuwanie papieru. Namoczyłam papier i delikatnie, rolując pod palcami usunęłam go w całości. Nie udało mi się od razu [po wyschnięciu widać gdzie jeszcze jest nadmiar papieru], więc musiałam to powtórzyć... Na początku nie wiedziałam jaki będzie efekt, więc byłam bardzo pozytywnie zaskoczona!!





Gdy udało mi się usunąć papier, pokryłam miarkę 10 warstwami lakieru i przymocowałam wstążkę. Oto efekt końcowy [wiem... zdjęcia wyszły kiepsko...]



A teraz dla przypomnienia:

"Gdybym była całkiem mała..."

16 komentarzy:

  1. superowy pomysł :) hmmm moze odgapie jak juz mój Maluch będzie potrafił na własnych nozkach stac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę to świetnie poradziłabyś sobie z samodzielym umalowaniem miarki :) Nie zapomnij pokazać mi efektów twojej pracy!

      Pozdrowienia dla ciebie i Malucha :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ula, dla twojej gromadki byłby to świetny prezent :D
      Chyba, że macie jakąś inną technikę- zaznacznie na framudze, wprost na ścianie ... ?

      Usuń
  3. siostrzenica dostanie super prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ćsiii, bo to niespodzianka jest ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Uwielbiam Fasolki, zawsze z siostrą robiłyśmy koncerty dla rodziny z ich piosenkami:) Cudowne chwile, piękne wspomnienia. A Twoja miarka cudowna. U mnie wzrost zaznaczało się na futrynie po pomalowaniu niestety wszystko niknęło:( A taka miarka zostaje na lata:) Piękna pamiątka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to były też przeboje mojego dzieciństwa, pamiętam też że uwielbiałam dziecięcy chór Piccolo Coro dell' Antoniano... co się z nimi stało...?

      Hehe, u ciebie też futryna:) Szkoda tylko, że była zamalowywana, bo tak to byłby ślad i pamiątka na lata!
      pozdrawiam :D

      Usuń
  5. haha Fasolki to jest to hit z lat dziecięcych:D
    Miarka wyszła bombowo! Świetny pomysł!
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałam wczoraj jeszcze trochę nagrań z fasolkami, polowałam na coś z wizją, ale na youtube są same filmiki o dość marnej jakości. Bardzo chciałam sobie przypomnieć jak te ich występy wyglądały:)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Genialnie ;) Ty to masz pomysły, chylę czoła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. witam i zapraszam po odbiór wyróżnienia :)
    http://sen-o-iselle.blogspot.com/2013/01/wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń
  8. do takiego transferu też można użyć rozpuszczalnika nitro, tani chociaż cuchnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trochę o tym poczytałam i na pewno sprawdzę tę technikę. ale wolałam nie ryzykować, bo nie wiedziałam jak zachowa się na tym lakier akrylowy, który planowałam położyć na wierzch. A powiedz mi, słyszałam że taki transfer można robić na tkaninach, czy one potem mocno... śmierdzą ? Zastanawiam się też czy są bezpieczne?

      Usuń