poniedziałek, 14 stycznia 2013

Najlepszy przyjaciel kobiety?



Zacznę może od przywitania wszystkich Was, którzy od wczoraj licznie poszerzyli grono obserwatorów mojego bloga. Cieszę się, że jesteście :) i mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej!

A teraz do sedna : najlepszy przyjaciel kobiety....
Jest tyle wersji odpowiedzi na to pytanie ile jest nas, kobiet. Chyba, że spora część z Was podpisałaby się pod stwierdzeniem, że to jedynie DIAMENTY są najlepszymi przyjaciółmi kobiet :D Jeżeli ktoś mnie zapyta, jaka jest odpowiedź na to pytanie, odpowiem: pistolet!
Tak, pistolet jest moim najlepszym przyjacielem! Ale przecież nie chodzi mi o broń palną, chodzi mi o pistolet na gorący klej. Nie raz wyciągnął mnie z opresji, nie raz uratował to co w danym momencie robiłam. Kilka razy znalazł zastosowanie w dość nietypowych sytuacjach.




Dzięki niemu udało się przymocować girlandę z balonami do ściany gdzie nie było gwoździ, pinezki nie dały się wbić... A tu przyjęcie zaczyna się za 5 minut... Udało się!

Wstaję rano, już spóźniona, narzucam na siebie ubranie, w jednej ręce trzymam kawę, drugą staram się założyć buta, okazuje się że podeszwa jednak nie wytrzymała spotkania z ulewnym deszczem i odmówiła współpracy z resztą buta:/ Tu też mój gorący klej pomógł...

Jedzenie mojego kota stoi sobie zwykle spokojnie w kuchni. Do momentu gdy mały urwis odkrywa, że jeżeli delikatnie pacnie miskę, to ona się przesuwa i sympatycznie brzęczy po kafelkach (ale przecież tak na pewno nie myślą sąsiedzi z dołu, ani Ja, która następnie musi po nim sprzątać!!). Ma świetną zabawę, robiąc przemeblowanie w kuchni. Efekt: chrupki na podłodze, cała kuchnia w wodzie, Kot zadowolony :D Adam przykleja mu miski do podłogi. Kafelki i miski się nie niszczą, bo klej z łatwości odchodzi (jeżeli się trochę przyłożę;)) z gładkich powierzchni. Ale widok zdziwionej miny kota- bezcenne :D

Tu mogłabym kontynuować jeszcze przez dobrych 10 stron, daruję Wam ten wywód. Ale rozumiecie ile mu zawdzięczam? Szkoda tylko, że moje pistolety mają tak krótkie kable...




21 komentarzy:

  1. na FB już skomentowałam, ale dodam, że mój pistolet jest bezprzewodowy i kabel mogę wpiąć bezpośrednio albo do pistoletu albo do stacji zasilającej i jak dla mnie REWELACJA, bo nie muszę się ciągle plątać w kablach :)
    no i fakt, odkąd mam tą cudowną rzecz nawet nie wiem ile razy go użyłam, wiem jedynie, że wieleeeeeeeeeeee razy :)
    pozdrawiam
    Agnieszka z otwartaszuflada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, Wow, Wow!!
      Napisz proszę jaka firma produkuje takie cuda! Ile razy mi się zdarzało, że zaczepiłam kablem i pistolet lądował na podłodze, albo mój kot się na nim wieszał...i efekt taki sam. Już nie mówiąc o największym problemie, że ten kabel, to jest zawsze przynajmniej o dwa metry za krótki!!

      daj znać, plisss!!

      Usuń
  2. hhaha świetny zrobiłaś numer kotkowi ;p rewelacja
    Ja też jestem wierną fanką tego urządzenia , choć nie raz ściągałam skórę z palca po zabawie z tym urządzeniem to i tak do niego wracam ;) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ależ był zdziwiony... wyglądał, jakby starał się zrozumieć co się stało.
      Ciąg dalszy tej historii? Po dwóch dniach, znalazł sposób i jakoś jednak oderwał je od podłogi :/

      Usuń
  3. jejku z klejem i kotem myślałam: mój kot nie ciągle zwaraca jedzenie. Na szczęście mam pistolet z klejem
    już nic z mojego kota nie wyszło!

    dobrze jednak, że chodziło tylko o miskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przykleiliśmy jedynie miski do podłogi, ale czasami zastanawiam się... gdy on tak strasznie szaleje (przynajmniej 15h na dobę) czy przypadkiem nie przykleić mu jeszcze ogonka ;)

      Nie, nie, nie- to taki żarcik tylko:) serio!

      Usuń
  4. Też kocham ten klej, niestety nie dorobiłam się jeszcze pistoletu i klej rozgrzewam żarową zapalniczką. Ale wszystko przyklei:) I często nie muszę wyciagac maszyny bo i z materiałami sobie super radzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takiej metodzie jeszcze nie słyszałam, ale nie bez powodu mówi się: potrzeba matką wynalazków:)

      Wiem coś o tym- z materiałami, z filcem, nawet z wykładziną na podłodze:D:D:D

      Usuń
  5. u mnie jeden pistolet ma klej a drugi 'żyłki' do metek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to jesteś jeszcze o krok do przodu.
      Możesz zrobić sobie taki pas rodem z dzikiego zachodu, z prawej strony będziesz miała kaburę na pistolet do kleju, a z lewej na pistolet do metek ! :)

      Usuń
  6. taki pistolet to jest fajna sprawa ;) wiele cudeniek można nim wyczarować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Poszukałam trochę i okazuje się, że ludzie robią nimi np.ozdoby na okna, a kolorowy klej wykorzystują do tworzenia rzeźb.super!

      Usuń
  7. A w krawiectwie jak z niego korzystasz? Kiedy Ci się przydaje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok do samego szycia, to się oczywiście nie przyda (chociaż ostatnio skleiłam jeden z elementów maszyny, który w trakcie użytkowania...odpadł;)), ale (!) już nie raz ratowałam się kropelką kleju, żeby zakończyć suwak, albo używałam kleju do przykelejnia aplikacji na filcu. O widzisz, raz gdy bardzo się spieszyłam to nawet podkleiłam brzeg spódnicy, który się troszkę odpruł... ale o tym nie wiecie;)

      Usuń
  8. Witam serdecznie :) Pomysł na przyklejenie kocich misek jest rewelacyjny, ja mam ten sam problem ciągle wylana woda i miski latają po całym mieszkaniu, ale do mycia trochę nie poręczne, bo trzeba będzie je odklejać :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, (może to trochę podłe) ale uśmialiśmy się z niego nieziemsko;)
      Tak jak pisałam powyżej, Kocina jednak poradziła sobie dość szybko z problemem.

      Zaczynam przekonywać się (w sumie to mój Kot zaczyna mnie przekonywać) by zakupić mu jednak profesjonalne, wyprofilowane miski, których nie ruszy(!) ;)

      Usuń
  9. Zgadzam się z tym, mnie też wiele razy ten pistolet poratował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalicza się więc do kategorii: rzeczy bez których nie można żyć (a przynajmniej życie jest ciężkie;))

      pozdrawiam :D

      Usuń
  10. szczerze mówiąc to parę dni temu pierwszy raz o takim pistolecie słyszałam ;) pewnie trzeba będzie sobie taki kupić :) tylko ile to kosztuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to moja droga, nawet nie wiesz ile tracisz!! Na 100% przyda ci się do twoich ciuchowych przeróbek, bo można pomóc nim sobie i zamiast szyć trudne elementy to można je przykleić.

      Ile kosztuje, no cóż różnie... Ale ostatnio przeszukałam liroja merlina i na prawdę obre pistolety można kupić za 40 zł, a kilkanaście lasek kleju już za kilka zlotych. Polecam te większe pistolety, są trwalsze! Pozdrawiam:D

      Usuń