piątek, 29 maja 2015

Strój weselny, czyli dlaczego nie może to być sukienka


No właśnie, dlaczego? Przecież dziewczynka powinna być ubrana w sukienkę, a przynajmniej spódniczkę. Nie ważne, że to jest niewygodne rozwiązanie, nie ważne, że nie praktyczne, sukienka musi być.
A właśnie, że nie musi. Wyobraziłam to sobie, uszyję Oliwce piękną (miejmy nadzieję), białą sukienkę. Namęczę się przy tym niemiłosiernie, gdyż sukienki jeszcze nie szyłam, a wiadomo jak to jest za pierwszym razem. Idzie opornie, głównie się pruje, a nie szyje i nie zawsze wychodzi z tego coś sensownego. A Ona co? Przeczołga się dwa razy pod stołami i sukienka będzie wyglądała jakby Oliwka wyszła właśnie z kopalni węgla kamiennego, a nie bawiła się na przyjęciu weselnym. Takiej sytuacji mówimy stanowcze "NIE, dziękuję!" i szyjemy sprawdzone, dobrze znane spodenki:)

W ostatnim poście pisałam Wam, że mam nową maszynę, którą zdążyłam już pokochać szczerą i mocną miłością, a te spodenki to był jej pierwszy sprawdzian. Zdała go na 6-tkę:) Oj jakie to było przyjemne, szyła gładko, mruczała cicho (żadnego brzęczenia i zacinania...), w dodatku sama kończyła za mnie ścieg i  ucinała nitkę! Kocham ją:)
Sprawa kolejna- dostałam MEGA pakę z materiałami i postanowiłam czym prędzej zabrać się za przerabianie ich na coś konkretnego. W najbliższych tygodniach wybieramy się na ślub połączony z przyjęciem weselnym, więc planuję ubrać Oliwkę trochę bardziej odświętnie niż na co dzień. Jeden z materiałów aż się prosił o zagospodarowanie:) Mam na myśli tiul obszyty różami, piękne to to jest, delikatne, idealne na tę okazję. Przypuszczam jednak, że na tych jednych spodenkach się nie skończy i chyba będę musiała przygotować się na okoliczność zmiany ubrania w trakcie imprezy... pewnie ze trzy razy.
Wykorzystałam tu ten sam wykrój, na podstawie którego szyłam spodenki w kropelki. Tu mamy dwie warstwy, połączone ze sobą zaraz przed przyszyciem ściągaczy i paska. Taka tajemnica. Zobaczcie jak je szyłam:




Zrobiłam dziś krótką przymiarkę, klientka zadowolona, zaakceptowała produkt finalny:)



Kasia

3 komentarze:

  1. Ide czytać starsze posty bo co to za maszyna, która tak szyje? Spodnie wyszły pięknie, materiał iście kobiecy, więc taka mała dama, wygląda po prostu romantycznie uroczo :) Nie sądziłam, że uszycie spodenek może być takie proste. Jedyny problem to chyba ściągacze, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet ściągacze nie są problemem. Z reguły gdy zszywam spodenki, wtedy mierzę jaki jest obwód na dole nogawki i wycinam kawałek dzianiny na ściągacz o kilka centymetrów krótszy + zapas na szew. Cała filozofia:)

    Jaka maszyna? Moja własna ;)

    OdpowiedzUsuń